011.
Doszłam do kryzysu stresowego i mnie zjadł.
Dieta leży, ja leżę, wszystko leży. I na razie nic oprócz związku się nie układa.
Zakładam, że wróciłam do 58 kg. Nie ważę się na razie.
Prawie nie wychodzę z domu, chyba, że muszę.
Odpowiada mi świat spod kołdry na razie, wiem, że to się wkrótce zmieni.
Nie wiem, co dalej. Coś będzie. Nie wiem jak. Jakoś.
Uuu co się stało? Nie daj się!
OdpowiedzUsuń