005.
Pierwszy tydzień diety za mną (zaczęłam 12 czerwca od jednodniowej głodówki).
Wniosek? Łatwiej mi utrzymać dietę niż się ruszyć. Próbowałam ćwiczyć w domu...
W tym tygodniu postaram się wyjść pobiegać.
Co mnie blokuje? Wkładka w bucie i ból biodra (aktualnie przy przeciążeniu).
Jak to obejść? Nie forsować się, lepiej wyjść na 10 minut marszobiegu. Po prostu wyjść. Pokonać opór w głowie.
Już nawet całkiem regularnie (mimo biodra) mi się biegało, chcę do tego wrócić. Rok temu robiłam 10 km z Rossmannem (oczywiście w odstępach, marszobieg).
Coś schudłam, ale to może z pół kilo. Ale partner docenia, komentuje ("Już Ci się twarz zmieniła, Ty szybko przybierasz i szybko zrzucasz.").
Dzisiaj zaprosiłam koleżankę P. na piwo, nie będę się oszukiwać, że nie będę piła, postaram się do tego nie jeść bzdur (arbuz na stole!). Rok się nie widziałyśmy, odnowienie.
Chcę być szczupła. Będę biegać.
Spółka przeszła rejestrację. W poniedziałek idziemy załatwiać dalszą część papierów.
Nasze życie to stos papierków.
Tylko wiesz generalnie od biegania nie schudniesz tylko wyjędrniejesz :) schudniesz od diety właśnie :) co do biodra, im wiecej ruchu i suplementacji kolagenu i kwasów omega3 tym szybciej ból minie
OdpowiedzUsuńA, i witaj spowrotem na forum ;)
OdpowiedzUsuń